Wakacje Zakopane 2019

Każdy czasem potrzebuje odpocząć. Nawet fotografowie. W tym roku świadomie podjąłem decyzję, że w pierwszy weekend sierpnia nie przyjmuję żadnych zleceń. Chciałem ten czas spędzić z żoną i znajomymi. W marcu wspólnie wpadliśmy na pomysł, by udać się w góry. Po kilku chwilach mieliśmy już zarezerwowany pokój w Liliowych turniach (gorąco polecam!). Pozostało tylko czekać na upragniony urlop. A no i trzeba było zaopatrzyć się oczywiście w odpowiedni, rodzinno-wakacyjny aparat. Wybór był strasznie trudny ale ostatecznie padło na kompakt Fuji XF10. Wszystkie zdjęcia które widzicie w tym wpisie zostały wykonane właśnie nim. Znaczna większość z nich (strzelam, że około 95%) to jpgi po obróbce w programie LR. Ten aparat ma co prawda sporo wad, w porównaniu ze sprzętem którego używam na co dzień w pracy. Krótki czas pracy na baterii, brak stopki na lampę, wolny autofocus czy chociażby niewielkie możliwości customizacji przycisków. Jednak posiada też wiele zalet. Niewielki rozmiar, funkcja snap AF, dobry obiektyw z uniwersalną ogniskową 28mm czy duża matryca pozwalająca na robienie zdjęć w gorszych warunkach. Gdyby ktoś chciał więcej informacji o tym aparacie to zapraszam do kontaktu, chętnie się podzielę swoim doświadczeniem.

Krupówki

Najpopularniejsze miejsce w całym Zakopanem. Pełne stoisk z pamiątkami, oscypkami i innymi lokalnymi wyrobami. Nie trudno zostać też zaczepionym przez misie, które w zamian za wspólną kwotę zażądają banknotu :).  Gdybym nie miał przy sobie aparatu to pewnie bym się strasznie nudził, bo nie przepadam za festynami wszelkiego rodzaju. A tak to miałem co robić. Krupówki to świetne miejsce by poćwiczyć tzw. “streeta”. Z tak małym aparatem nikt mnie nie traktował poważnie i mogłem podejść b. blisko ludzi i wykonać zdjęcia.

Spływ Dunajcem

Każdemu kto wybierze się w góry gorąco polecam spływ Dunajcem. Osobiście, nie spodziewałem się, że aż tak mi się spodoba. Widoki są po prostu obłędne, a całą podróż tratwą umilają flisacy, ze swoimi raz mniej raz bardziej śmiesznymi historiami i anegdotami (polecam usiąść w ostatnim rzędzie tratwy). Sam spływ trwa około 2,5 godziny więc warto zjeść coś przed i zadbać o sprawy fizjologiczne ;). Spływ rozpoczynamy w miejscowości Sromowce Wyżne a kończymy w Szczawnicy. Auto zostawiamy na parkingu w Sromowcach, warto więc jeszcze przed spływem zaopatrzyć się w bilet na autobus powrotny. Wracając na miejsce noclegu, zatrzymaliśmy się na zwiedzanie zamku w Niedzicy. Na szczęście podczas zwiedzania nie spotkaliśmy żadnych duchów.

Tatry Wysokie

Bardzo cenię sobie aktywny wypoczynek. Leżing, Plażing i smażing też cenię, jednak nie wytrzymałbym dłużej niż dzień w takiej stagnacji. Szlak który przeszliśmy zaczynał się w miejscowości Kiry. Po drodze zdobyliśmy Krzesanicę (2122 m.n.p.m) i zeszliśmy do Kopy Kondrackiej, wracając już żółtym szlakiem.  Sam szlak jest bardzo dobrze oznaczony i zawiera czasami wiele udogodnień dla turystów w postaci barierek oraz schodków. Jednak dla osób które rzadko się ruszają może okazać się jednak bardzo trudnym wyzwaniem. Zalecam dwa tygodnie przed wyruszeniem trochę poćwiczyć, by potem w czasie wspinaczki nie umierać :). Sama trasa wraz z odpoczynkami to jakieś 5-6 h. Warto pamiętać, że temperatura spada wraz ze wzrostem wysokości na której się znajdujemy. Nawet w bardzo słoneczne dni warto zabrać ze sobą bluzę lub kurtkę i nawet nieść ją ze sobą i nigdy nie założyć niż raz przewiać ciało i skończyć resztę urlopu na leżeniu w hotelowym łóżku.

Popradskie Pleso

Nazywa się je słowackim morskim okiem i nie jest to na pewno przereklamowane. Moim zdaniem w sezonie nawet lepiej wybrać się właśnie tam. Te miejsce możecie kojarzyć z pleneru ślubnego z Patrycją i Maćkiem. Unikniemy tysięcy turystów a w drodze powrotnej możemy zajechać do pobliskich sklepów zakupić kilka sztuk czekolady Studentskiej, w smakach które zazwyczaj u nas nie występują. Sama trasa jak na standardy górskie jest dość prosta i dojście od parkingu do popradkskiego plesa zajmie około godziny . Może zająć nieco więcej jeśli po drodze zatrzymamy się na symbolicznym “cmentarzu” upamiętniającym osoby które wyruszyły w Tatry i już z nich nie wróciły. Widoki są przepiękne i tak jak już wspomniałem, naprawdę w środku tygodni ilość turystów jest niewielka w porównaniu z ruchem na morskim oku. Po odwiedzeniu schroniska można iść jeszcze w stronę strebskiego plesa ale szczerze mówiąc te miejsce mnie zawiodło. Jezioro znajduje się w mieście, a po drodze możemy zobaczyć jakąś skocznię narciarską i wyciąg. Byliśmy tak zmęczeni, że nawet tam nie zachodziliśmy chociaż byliśmy bardzo blisko.

Jeśli chciałbyś obejrzeć jeszcze więcej zdjęć z podróży, zapraszam do przeczytania wpisu o wycieczce na Madagaskar.