Rustykalny Ślub Białystok

Kiedy odczytałem wiadomość od Gaby z zapytaniem o dostępny termin ślubu, bardzo się ucieszyłem. Takiego rustykalnego ślubu po prostu nie miałem przyjemności wcześniej fotografować. Sielski klimat i połączenie z naturą już na samą myśl sprawiały, że z niecierpliwością czekałem na ten dzień. Styl rustykalny to nic innego jak zamiłowanie do szeroko pojętego folkloru i ludowości: wsi z pełnym jej bogactwem natury, rękodzieła, prostoty i bezpretensjonalności formy z wykorzystaniem subtelnych odcieni i kształtów. Niesamowicie naturalna Para, ogrom własnoręcznie zrobionych detali oraz klimatyczne miejsce wesela – rodzinna działka w okolicach Sokółki- to wszystko brzmi jak wymarzone warunki do pracy. Niestety z powodu zamieszania związanego z koronawirusem w naszym kraju, młodzi musieli zrezygnować z części planowanej oprawy i przygotowań. Moim skromnym zdaniem i tak wszystko wyszło super – nadzwyczajnie – epicko. Aż strach (pozytywny), jak pięknie byłoby bez pandemii! Ale czego spodziewać się po artystce? Gabriela również fotografuje, jeśli chcecie zobaczyć jej prace link znajdziecie tutaj.

Przygotowania państwa młodych

Bardzo lubię fotografować przygotowania. Kocham panujący wtedy chaos i możliwość luźniejszej rozmowy z Parą Młodą. Gaba i Kacper zaskoczyli mnie dwiema rzeczami. Po pierwsze- towarzyszył im kompletny luz. Kacper wraz z bratem luźnie żartowali przez cały czas ubierania. Gabriela za to beztrosko biegała boso po trawie i wraz z przyjaciółmi cieszyła się ostatnimi chwilami jej panieńskiego życia ;). Po drugie- ubrania Młodej Pary- naturalny garnitur i eteryczna suknia ślubna uszyta z lnu. Nie dość, że wyglądali cudownie to jeszcze eko, a skromność i subtelność wręcz od nich biła!

Ślub w Świętej Wodzie

Na miejsce zaślubin Młoda Para wybrała sanktuarium w Świętej Wodzie, znajdujące się niedaleko Wasilkowa. Jest to chyba jedyne miejsce, w którym można bez problemu wziąć ślub katolicki “w plenerze”. W związku z panującą pandemią wielu gości nie mogło niestety przyjechać, by samemu zobaczyć ten piękny moment. Na szczęście Młodzi, wraz z przyjaciółmi, zadbali o nich i zorganizowali wideo relację dla nieobecnych. W końcu mamy XXI wiek! Od samego początku moją uwagę zwróciło zaangażowanie rodziny w przebieg Mszy Świętej. Tato Gabrieli nie tylko poprowadził swoją córkę do ołtarza, ale również przeczytał czytanie. Takie chwile zawsze mnie wzruszają. Sam moment zaślubin był równie przepiękny. Młodzi patrzyli sobie głęboko w oczy i z pełną świadomością wypowiadali słowa przysięgi małżeńskiej. Po zakończeniu Mszy, ksiądz proboszcz zaprosił ich na napicie się wody ze źródła. Należało się im, ponieważ przez większość czasu siedzieli w słońcu, a temperatura tego dnia sięgała 30 stopni Celsjusza. Następnie Nowożeńcy przeszli utworzonym przez gości szpalerem w zacienione miejsce, by wysłuchać życzeń. Ileż tam było radości, szczerości i wzruszeń!

Wesele na dywanach

Po bardziej stresującej części dnia czas na zabawę! Ta odbyła się na rodzinnej działce Pani Młodej, na którą dowiózł ich stylowy Mercedes. W drodze na przyjęcie, Parę Młodą zaskoczyli sąsiedzi, robiąc dwie tradycyjne bramy. Na weselu znalazły się najbliższe osoby dla Nowożeńców. To fantastyczne  uczucie, że ja również do nich należałem. Każdy z gości zaangażował się w przygotowanie obiadu. Atmosfera była rodzinna i sielankowa. Po zjedzeniu posiłku wyszliśmy z altanki, aby wykonać kilka zdjęć w grupach. Według mnie, takie zdjęcia to must have w dniu ślubu, a zachodzące słońce i sielankowe miejsce,  pomogło mi uczynić je jeszcze bardziej czadowymi. Parkiet z dywanu, lniane proporczyki oraz lampki przewieszone na drzewach zrobiły oszałamiającą robotę! Natura nie lubi przepychu, karmi się za to spokojem, równowagą i harmonią. Pierwszy taniec do poezji śpiewanej wypadł niesamowicie romantycznie. Atmosfera była wręcz filmowa. Przez chwilę się zachmurzyło, lecz na szczęście deszczowe chmury ominęły parkiet i wszyscy mogli dalej bawić się na dywanach.Na żadnym weselu nie może zabraknąć tortu. Ten równie pięknie wpasował się w klimat dnia. Nie dość że smakował rewelacyjnie, to jeszcze był przystrojony jadalnymi kwiatami! Gdy Słońce chyliło się ku zachodowi, aż żal było wracać do domu. Ślub i rustykalne wesele w okolicach Białegostoku? Oczywiście, że tak- po takich dniach człowiek jeszcze bardziej docenia jakim jest farciarzem, mogąc wykonywać swoją pracę.

Jeżeli zdjęcia Ci się spodobały i chciałbyś zaprosić mnie na swoje wesele formularz kontaktowy znajdziesz tutaj. A jeśli masz jeszcze chwilkę czasu, proszę zostaw komentarz poniżej. Chętnie poznam waszą opinię !