Sesja narzeczeńska Białystok

Narzeczone mają czasami niesamowite pomysły. Myślę, że wszyscy co biorą ślub albo będą go niedługo brać wiedzą o czym mówię. Po prostu my mężczyźni, często skupiamy się na tych najważniejszych sprawach, pomijając całą otoczkę ślubną która jest genialna. Jednym z takich pomysłów zaskoczyła mnie Kasia podczas naszego pierwszego spotkania. “A co jakbyśmy chcieli sesję narzeczeńską z każdej pory roku?”. Po chwili namysłu odpowiedziałem “Pewnie! Robimy!”. Skoro już zgodziłem się ja i Kasia to wszystko zależało od Szymona, a że kocha on Kasię bardzo mocno… to dzisiaj możecie zobaczyć co z tego wyszło :).

Sesja narzeczeńska wiosna

Na sesję wiosenną wybraliśmy się do Choroszczy. Wielu z was kojarzy te miasto ze “słynnym” szpitalem, jednak przy okazji znajduje się tam bardzo fotogeniczny park przy Muzeum Wnętrz Pałacowych. Będąc tam latem często można spotkać Pary Młode, jednak wiosną mieliśmy miejsce do popisu :). Kończąc sesję wracaliśmy przez Sienkiewicze, gdzie miła Pani pozwoliła nam zrobić jeszcze kilka zdjęć w jej sadzie. Efekty sprawdźcie poniżej :

Sesja narzeczeńska lato

Pogoda latem nas rozpieszczała.Temperatura o wschodzie słońca pozwalała na zrobienie zdjęć bez dodatkowego okrycia, a piękne mgły ozdabiały poranne krajobrazy. Jedynym problem było wstanie około godziny 4 nad ranem, a Kasia to pewnie szykowała się już od trzeciej ;). Gdzie byliśmy na tej sesji ? Szczerze mówiąc nie wiem. Wjechaliśmy w jakąś łąkę w okolicach Choroszczy i szliśmy przed siebie w stronę słońca. Czy warto było ryzykować niewyspanie? Zobaczcie sami :

Sesja narzeczeńska jesień

“Pamiętasz, była jesień,
Mały hotel “Pod Różami”, pokój numer osiem” – tak śpiewała Sława Przybylska. My zamiast do hotelu udaliśmy się po prostu do białostockiego parku, gdzie jesień wśród wielu liściastych drzew wyglądała obłędnie. Musiałem się delikatnie nagłówkować, by znaleźć odpowiednie miejsca pod względem światła, ale by też nikt nie wchodził mi w kadr, ale lubię takie wyzwania.

ps. ciekawostka dla fotografów cała sesja powstała z użyciem tylko jednego obiektywu – Nikkor 50mm 1.8 G.

Sesja narzeczeńska zima

Nareszcie przyszła zima! I do tego bardzo, bardzo fotogeniczna. Praktycznie gdzie by się nie poszło, każde miejsce miało potencjał na bycie tłem podczas sesji. Ja zdecydowałem się zabrać Kasię z Szymonem na górkę w miejscowości Sowlany. Przy okazji była to jedna z sesji wykonanych nowym aparatem (jak coś to sony 7 III) i nie mogę się doczekać użycia go w sezonie ślubnym.

I tak się kończy ta historia. Po zakończeniu tego “projektu” nie mogłem uwierzyć, że tak szybko to wszystko minęło. Przecież dopiero co wstawaliśmy rano w lato a tutaj już jest zima. Cóż, tak to już jest w dorosłym życiu, że ten czas jakoś przyśpiesza.

Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Ślub tej wspaniałej dwójki już niedługo, a ja nie mogę się już doczekać 🙂 !

Jeśli chcielibyście zrobić sobie podobny, całoroczny cykl (niekoniecznie narzeczeński!) śmiało piszcie!

Do zobaczenia, Marek.